wtorek, 27 sierpnia 2019

Liane Moriarty - Dziewięcioro nieznajomych


Pobyt w odludnym ośrodku spa miał dać przebywającym w nim kuracjuszom możliwość całkowitej odmiany ducha i ciała. Cała dziewiątka nie wiedziała jednak, że właścicielka zafunduje im szokującą terapię i wyciągnie z nich najgłębiej skrywane sekrety.

Dziesięć dni na odludziu, specjalnie przygotowana dieta, zabiegi masażu, medytacja - brzmi pięknie, nieprawdaż? Kto z nas nie chciałby choć raz wyrwać się z tego natłoku spraw i odpocząć, przejść przemianę i wrócić jako nowa osoba? Kuracjusze Tranquillium House pokładali takie właśnie nadzieje w dziesięciodniowym pobycie. Zamysłem autorki było jednak pokazać, że definiuje nas nie to, co wiedzą o nas inni, ale to co przed nimi ukrywamy. I nie jest ważne czy robimy to przed obcymi, czy przed osobami uchodzącymi za naszych bliskich. Jeżeli tkwimy w kłamstwie i lubujemy się w sekretach, to nie ma mowy o przemianie w nowego siebie.
Każdy z tytułowych nieznajomych miał problem ze sobą i z prawidłowym odbiorem otaczającego go świata. Frances jest pisarką romansów, ale od wydania debiutanckiej powieści powiela te same schematy w kolejnych książkach, aż dochodzi do sytuacji, że nikt nie chce wydać jej najnowszego dzieła. Jessica i Ben są młodym małżeństwem, które niespodziewanie wygrało miliony dolarów na loterii i stali się ilustracją że "pieniądze szczęścia nie dają". Największe jednak tajemnice są skrywane wśród rodziny Marconich - Napoleona, Heather i ich córki Zoe. Próbują żyć ze sobą normalnie, pomimo że spotkała ich jednak z rzeczy, które nie powinny przytrafiać rodzicom - przeżyli śmierć brata bliźniaka Zoe - Zacha. Nie "przerobili" jeszcze w pełni żałoby i ta sprawa wciąż ich uwiera. Oprócz nich jest jeszcze Lars - prawnik od rozwodów, Tony - były zawodnik futbolu australijskiego oraz Carmel - porzucona przez męża matka czterech córek. Każdy z bohaterów ma zupełnie inne cele i motywacje i każdy w trakcie rozwijania się historii inaczej reaguje. Nie są to puste postaci, lecz osoby, które można spotkać na co dzień. Cała ta grupa będzie musiała stawić czoła temu co przygotowała dla nich Masza - prowadząca ośrodek i jednocześnie jego właścicielka. Jej postać jest jednym z najciekawszych aspektów tej książki. Jej wizja idealnej transformacji w kogoś nowego wywoływała we mnie poczucie obcowania z osobą nie do końca zrównoważoną psychicznie i jednocześnie przekonaną o swojej nieomylności. Jest to najbardziej niebezpieczna kombinacja w wypadku osoby mającej jakąkolwiek władzę. Prowadzona przez nią "terapia" jest daleka od tego, co normalnie zapewnia się w ośrodkach spa. Niestety, bohaterowie dowiadują się o tym za późno, choć w ostateczności odczuwają jej efekty w raczej korzystny sposób.
Trudno mi jednoznacznie określić do jakiego gatunku przypisać tę powieść. Głównym tematem są relacje międzyludzkie, więc to raczej powieść obyczajowa, która jednak po połowie zmienia się w thriller psychologiczny, choć też nie taki stuprocentowy. Jednakże jest to bardzo interesująca mieszanka, która usatysfakcjonuje wielbicieli obu gatunków, choć dla miłośników mocniejszych wrażeń pierwsza część będzie mniej interesująca.
Rzadko spotykanym zabiegiem, a dobrze się komponującym się z tą opowieścią jest umieszczenie na końcu kilku rozdziałów opowiadających o losach bohaterów po powrocie z ośrodka. I nie są to tylko zdania w stylu "i żyli długo i szczęśliwie", lecz sięgające kilka lat naprzód dopełnienia (coś jak dodatek B do "Władcy Pierścieni").
To było moje pierwsze spotkanie z twórczością Liane Moriarty, ale z pewnością sięgnę po jej poprzednią powieść - "Wielki kłamstewka".


Tytuł: Dziewięcioro nieznajomych / Nine perfect strangers
Autor: Liane Moriarty
Wydawca: Znak literanova
Rok wydania: 2019
Stron: 555

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Podobne

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...