piątek, 12 sierpnia 2016

Czytalski ogląda: Legion samobójców

"Legion samobójców" to druga tegoroczna propozycja spod znaku filmowego uniwersum DC i Warner Bros. I choć wypada lepiej niż "Batman vs Superman", to nadal twórcy mają sporo do nadrobienia.


Źródło: naekranie.pl
Amanda Waller tworzy grupę złożoną z najgorszych przestępców, których zadaniem ma być ochrona USA przez istotami pokroju Supermana. Wkrótce muszą wyruszyć na swoją pierwszą akcję, gdy Midway City zostaje zaatakowane przez wiedźmę Enchantress.
DC wraz z Warner Bros. zaczyna tworzyć swoje własne kinowe uniwersum. Dotychczas dostaliśmy dwa filmy - "Człowiek ze stali" oraz "Batman vs Superman. Świt sprawiedliwości". Teraz pojawił się trzeci. "Legion samobójców" to historia wyjętych spod prawa ludzi i metaludzi (odpowiednik marvelowskiego "mutanta"). Ich zadaniem ma być walka i ochrona USA w wypadku ataku np. następnego generała Zoda. Jeżeli widzieliście "BvS" to wiecie, że Supermana nie ma teraz w pobliżu i ktoś musi przejąć jego "obowiązki". Amanda Waller - jedna z takich osób pokroju np. Palacza z "Z Archiwum X" - uważa, że najlepiej zrobią to złoczyńcy, dla których nagrodą za pomoc jest skrócenie wyroku lub złagodzenie warunków pobytu w więzieniu. Musicie jednak przyznać, że ten motyw jest bardzo znany i trudno tu wymyślić coś nowego.
Niestety, fabuła nie jest mocną stroną tego filmu. Błędów można by wymieniać wiele. Po pierwsze -  całkowicie zepsuty przeciwnik. Zupełnie niejasna motywacja dlaczego Enchantress chce obrócić Midway City w perzynę. Po drugie - końcowa sekwencja jest bardzo niespójna, a już kwestie El Diablo to szczyt. Po jednej z jego wypowiedzi było takie "Że co?". Po trzecie - kolejność scen w początkowej części sprawiał wrażenie przypadkowego. Najpierw dwie sceny z prezentacją Deadshota i Harley Queen, potem pokazanie "tej dobrej" (choć "dobra" to kwestia dyskusyjna) i znowu prezentacja członków zespołu. Sam sposób realizacji tych scen był dziwny. Napisy z informacjami o zdolnościach poszczególnych bohaterów znikały tak szybko, że zapamiętałem tylko "Fetysz: różowe jednorożce". Problemem są też bohaterowie. Poza Deadshotem, granym przez Willa Smitha (najfajniejsza dla mnie była końcówka pierwszej sceny walki z "podwładnymi" Enchantress) oraz Harley Quinn (Margot Robbie, która wyjątkowo oddała zarówno szaleństwo jak i kobiecość towarzyszki Jokera)  reszta w żaden sposób nie zapadła mi zbytnio w pamięć, A Katany to w ogóle mogło nie być i nic by się nie zmieniło.
Muszę jednak przyznać, że film jest zabawny - jest sporo ciekawych sytuacji komicznych i odzywek bohaterów, więc w tym aspekcie czuję się usatysfakcjonowany.
Podsumowując - niestety, ale film trzeba przyjąć tak jaki jest. Jeżeli fabuła ma dla was drugorzędne znaczenie to będziecie się dobrze bawić. Inaczej można poczekać na wydanie DVD.



Tytuł: Legion samobójców / Suicide Squad
Rok: 2016
Czas trwania: 123 minuty

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Podobne

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...